Kawa zaparzona? Zaparzona. To można zaczynać. Słuchać piosenek poniżej i czytać. A to, o czym chciałbym dziś opowiedzieć zaczęło się to w 1947 roku, kiedy na świat w Chicago, Illinois przyszedł Warren Zevon. Kiedy myślimy o muzyce amerykańskiej, prawdopodobnie jedną z pierwszych myśli jest myśl o muzyce country, muzyce, która zdecydowanie wywołuje, podobnie jak Bruce Springsteen (który notabene jako jedną ze swych twórczych inspiracji wymieniał Zevona) silne i nieuniknione skojarzenia ze Stanami Zjednoczonymi, często głównie z południową ich częścią, co jest jak najbardziej słuszne, choćby dlatego, że uznawane za światową stolicę country Nashville, Tennessee znajduje się właśnie na południu Stanów. Oczywiście następnie tworzy się sieć skojarzeń z innymi stanami (z tego co zauważyłem bardzo często Alabama lub Teksas), z piaskami amerykańskich pustkowi z pierwszej połowy XX wieku, kowbojami, końmi...
Tak, na południu narodziło się country. Narodziło się w latach 20. XX wieku, ale najpowszechniej znanym i najpopularniejszym dzisiaj okresem w dziejach country jest tak naprawdę trzecie pokolenie wykonawców, których młodość przypadała na lata 50.-60. To wtedy Nashville stało się najważniejszym dla muzyki country miastem. Częścią tego pokolenia, które mieszało country z muzyką bardziej popularną, rockabilly czy rock'n'rollem, był najbardziej chyba znany i najbardziej popularny wykonawca country - Johnny Cash (jest to według mnie najlepsze nazwisko w branży muzycznej, gotówka to jest przecież obietnica sukcesu), ale w tym momencie chciałbym tylko zasygnalizować jego, jakże istotną, obecność w tym gatunku muzycznym, bo Cash to jest temat na oddzielną opowieść, a może nawet lepiej - na cały cykl.
Jak jednak napisałem na początku, mam zamiar dzisiaj przedstawić wykonawcę, który według mnie, nieobiektywnie jest muzykiem niezwykłym, ale przy gigantach amerykańskiej muzyki country, czy w pewien sposób związanej z country, takimi jak wspomniany Johnny Cash, Bob Dylan, John Denver czy Chet Atkins jest nieznany, jego nazwisko nikomu nic nie mówi. Ja sam z Zevonem spotkałem się niedawno, dzięki znajomemu, który podzielił się ze mną paroma jego utworami, od tego czasu sam bardziej się w nim rozsłuchałem i często do niego wracam. A czemu? A co w nim takiego niezwykłego? Ano już mówię. Zevon, mimo że często jest określany jak wykonawca country, tworzył muzykę inną niż Giganci Country, wymienieni powyżej. Tak, było to country, ale miało w sobie nuty psychodelicznej rodem z twórczości The Doors, która bez wątpienia miała wpływ na Warrena Zevona, czy też smaczków z innych gatunków muzyki, z których otwarty muzyk korzystał. Nie jest to wyłącznie czyste, południowe granie, takie jakie można usłyszeć na przykład w "All my Ex's Live in Texas" George Straita i właśnie to czyni z Warrena wykonawcę zdecydowanie unikalnego i niepowtarzalnego. Dodatkowo, poetyckie teksty jego piosenek, często pełne wisielczego, specyficznego poczucia humoru, często wulgarne, często o absurdalnych treściach, ale czasem także poważniejszych, są po prostu niepowtarzalne i znajdzie się je tylko w piosenkach Warrena. Zevon zajął się muzyką dość szybko, zaczynał od muzyki klasycznej, następnie zabrał się za tworzenie własnej i co ciekawe, miał swój udział w komponowaniu ścieżki dźwiękowej do filmu "Nocny Kowboj" na podstawie powieści Jamesa L. Herlihy'ego, którą mam nadzieję będę miał jeszcze okazję kiedyś przybliżyć. Wówczas nagrał piosenkę "She Quit Me" - jak na młodego wykonawcę, piosenka do filmu z Dustinem Hoffmanem to było coś, szczególnie, że jest po prostu świetna.
Zevon palił ogromne ilości przez całe życie, czego skutkiem był rak płuc, na którego zmarł w 2003 roku, a jego prochy spoczęły na dnie Oceanu Spokojnego, przy Zachodnim Wybrzeżu USA. Jak zauważył mój znajomy, trochę bardziej doceniono go przed śmiercią, a także, co jest częste w branży muzycznej, bezpośrednio po śmierci. Mimo to, myślę, że to imię i nazwisko, wciąż mówią większości ludzi, przynajmniej w Polsce, za mało. Nieobiektywnie uważam, że Zevon jest jednak zdecydowanie warty poświęcenia swojego czasu na zanurzenie się w jego twórczości i w większości przypadków mogę obiecać, że zawodu się nie przeżyje. Warto, chociażby z ciekawości, której pokłady ma w sobie każdy.
Myślę, że ten muzyk zasługuje na miejsce w szeregu z Wielkimi muzyki amerykańskiej, muzyki country.
Do usłyszenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz