niedziela, 30 marca 2014

4. Zanik ruchu


     Ostatnio dość zaniedbałem tę całkiem przyjemną czynność, zaraz po tym, jak miałem powiedzieć coś o dwóch nowych nabytkach. Zdarza się, bo nie zawsze na wszystko ma się czas, ale jak tak wchodziłem czasem tutaj i patrzyłem na taką niespełnioną obietnicę, to poczułem się niewygodnie, bo jakoś tak martwo i smutno to wygląda, jak opuszczony dom, bez życia. O High Hopes i Sieście opowiem niebawem, bo się zobowiązałem, ale postanowiłem, że w ogóle wrócę do tej formy, chociażby ze względu na przyjemność jaką to daje. Na zachętę proponuję Eddiego Veddera z jego solowej płyty Ukulele Songs:



Warto wspomnieć, że wykonywał to też cały Pearl Jam, ale niezbyt obiektywnie wolę tę wersję i gorąco polecam całą tę cudną płytę przy okazji posiadającą najprawdopodobniej najpiękniejszą okładką w branży muzycznej od czasu jej powstania.

Do usłyszenia już niedługo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz